Windą do nieba

lut. 16th | Dodane przez: 0 komenarz(y)

Gdy byłam młoda pracowałam w szpitalu na oddziale zakaźnym. Moja koleżanka, z którą po pracy chodziłam na tańce, pracowała na sąsiednim oddziale. Miałyśmy wielu znajomych, kolegów jednak najlepszy był Tadek. Często sobie robiliśmy kawały i wygłupialiśmy się. W pracy oprócz codziennych obowiązków, obie zajmowałyśmy się też (jeśli była potrzeba) osobami, które odeszły do wieczności. Dnia pewnego gdy już kończyłam pracę zadzwoniłam do koleżanki z sąsiedniego oddziału zapytać, czy kończy już i czy idziemy potańczyć tak jak się umawiałyśmy. Odpowiedziała, że tak i owszem, tylko jeszcze jedną starszą panią zawiezie do kostnicy. Powiedziałam, że jej pomogę. Weszłyśmy do sali w której nieboszczka leżała pod prześcieradłem. Pojechałyśmy z nią do windy. Drzwi się zamknęły i winda ruszyła. Nagle słyszymy jakieś mruczenie. Serca nam obu stanęły. Myślałyśmy, że Tadek robi nam jakiegoś psikusa. Ale słyszymy niewyraźne pytanie: „Gdzie jestem?”, a prześcieradło się rusza. Kaśka krzyknęła. Ja odsłoniłam drżącą ręką prześcieradło, a tam wpół przytomna kobieta powoli otwiera oczy. Zmroziło nas.
Po chwili, obie otrzeźwiałyśmy i wróciłyśmy z pacjentką do sali. Zgłosiłyśmy sytuację lekarzowi. Okazało się, że akt zgonu wypisywał młody niedoświadczony lekarz. Pacjentka miała niewyczuwalny puls i nie dawała oznak życia, więc wywnioskował on iż zmarła.
Po tym skoku adrenaliny odechciało nam się zabawy.


Nie ma jeszcze komentarzy..

Dodaj komentarz






wykasuj pola


DPS Kluzeka

Uspołecznij się!



+ 100% -

Kategorie tematyczne

Nowe komentarze

Zobacz nasz dom!


DPS Kluzeka

Stowarzyszenie